Ubiór do tańca

Ubiór, w jakim wychodzimy na scenę jest bardzo ważny. To on sprawia, że widzowie zapamiętują nas jako tancerzy. Czym bardziej ekstrawagancki strój tym łatwiej zostać zapamiętanym. Ale nie tylko na to publiczność patrzy. U kobiet bardzo ważne są buty oraz sukienka także makijaż i fryzura. W sumie są to wszystkie składniki w jakie jesteśmy wyposażeni wychodząc na scenę, ale właśnie o to chodzi. Chcąc być zapamiętanym dobrze trzeba po prostu o to zadbać. Bardzo często malujemy nawet włosy na inne kolory, ponieważ tak pasuje do naszej choreografii. Z jednej strony wydaje się to śmieszne, ale z drugiej całkiem logiczne. Jest to dowód na to, do czego ciągnie nas sława i jakie kroki podejmujemy, żeby ją zdobyć. Jeżeli chodzi o mężczyzn to ich strój jest równie ważny jak partnerek. Kobiety bardzo często zwracają uwagę na to, czy mężczyzna ma krawat czy muszkę oraz jak jest ubrany ogólnie. Każdy mężczyzna dużo traci, jeżeli jego strój nie spodoba się damskiej części publiczności. Z kobietami zresztą też tak jest.

Tańczymy w rytm

Taniec jaki wykonujemy zazwyczaj ma określony rytm. W zależności od tego, jaki jest ma swoje metrum, którego musimy się trzymać i starać się dostosować. Czasami jednak jest to po prostu niemożliwe. Dlaczego? A to dlatego, że zdarzają się ludzie, którzy nie potrafią wyliczyć rytmu, do jakiego maja tańczyć. Przecież tak proste wydaje się wykonywanie jakiegoś układu do określonej muzyki, prawda? Jak widać, nie dla każdego. Liczenie: raz, dwa, trzy, cztery, okazuje się być problemem już najmłodszych tancerzy. Jest tu o tym mowa, ponieważ, chcemy uświadomić państwu, że nie każdy nadaje się do tańca. Taniec nie jest prostą sztuką, trzeba mieć go we krwi. Nic nie dadzą szkoły czy zmuszanie do nauki tańca. To trzeba kochać i tego chcieć. Jeżeli nie czujemy się na siłach do tańca po co zaczynamy kursy? Rozkręcanie się w tym zajmuje naprawdę dużo czasu. Trzeba się wiec też zastanowić, z kim się tańczy. Otóż szkoda by było zmarnować czyjś talent do tańca swoim brakiem umiejętności liczenia do czterech i kręcenia biodrami.

Idealny partner

Idealny partner teoretycznie nie istnieje. A jak jest w praktyce? Wiele kobiet uważa, że idealny partner sprząta, gotuje, zaspokaja swoją żonę, odwozi dzieci do szkoły a także zarabia na rodzinę. A jak jest z tym partnerem w tańcu? Idealny partner w tańcu też ma swoją definicję. Po pierwsze nie może deptać swojej partnerki, jest to karygodne. Żadna dziewczyna nie zgodzi się na ponowne zatańczenie z takim chłopakiem, który wcześniej podeptał jej ulubione buty. Drugą ważną zasadą jest taka, że partner nie może swojej partnerki gubić. Owszem, może ją puścić za rękę i tańczyć obok, ale nie może nagle odejść i zacząć tańczyć z inną osobą. Po pierwsze jest to bardzo niekulturalne, po drugie przykre. Bardzo ważnym elementem, o jakim często zapominamy jest zgranie się w tańcu, tempo, w jakim tańczymy zależy od tańca, ale czasami trzeba się po prostu dostosować do partnera. Jeżeli chodzi o partnerki to one również nie mogą popełniać tych błędów. Bo jak można wymagać czegoś od partnera, kiedy kobiety same popełniają takie ogromne błędy?

Światło i cień

Wychodząc na scenę martwimy się o to, żeby się nie potknąć, żeby dobrze wyjść przed kamerami i publicznością ale też chcemy aby widownia nas pokochała. Zapominamy jednak o tym, co najważniejsze. Na scenie przecież nie jest ciemno. Czy kiedykolwiek z nas ktoś się zastanawiał jak trudną pracę maja oświetleniowcy? To oni odpowiadają za takie pokazanie par, takie oświetlenie ich i dodanie efektów specjalnych, aby widz zobaczył jego najmocniejsze strony. Choreografowie pracują tak jakby z ukrycia. Nikt przecież o nich nie pamięta, pomimo tego jak ważną rolę spełniają. Co się jednak dziwić? Zwracamy swoją uwagę szczególnie na tych, którzy poruszają się przed naszymi nosami, a nie gdzieś, gdzie światło nie dochodzi. Albo dochodzi, ale tylko te, które sam na siebie skieruje. Powinniśmy czasami bardziej docenić pracę tych, bez których tak naprawdę całe przedsięwzięcie by nie wyszło, albo przynajmniej nie miałoby takiego uznania i efektu. Miejmy nadzieję, że przynajmniej organizatorzy dobrze im za to poświęcenie płacą.

Ozdoba parkietu

Najpiękniejszą ozdobą parkietu zawsze jest tancerz. Bez względu na to czy jest to jeden tancerz, duet czy może cała grupa. Parkiet, na którym nie stoi noga tancerza marnuje się. Na świecie jest tyle talentów, które tylko Czekaja na odkrycie, a jednak wciąż za mało w ludziach chęci i pewności siebie. To błąd. Jak bowiem sceny mają być piękne, skoro nikt na nich nie stoi? Tancerz musi być oczywiście odpowiednio ubrany. Jeżeli chodzi o mężczyzn i tańce poważne, takie jak walc angielski, walc wiedeński czy inne każdy partner musi założyć strój elegancki, ale wygodny. To samo tyczy się kobiet, stawia się tu na elegancję ale też swobodę wykonania każdego ruchu. Jeżeli chodzi o szybsze tańce takie jak salsa, chacha czy samba tutaj strój musi być tak gorący jak tancerze ale i sam taniec. Jeżeli jednak mówimy o hip hopie i jive tutaj stawiamy an wygodę i historię opowiadaną tańcu. Choreografowie, którzy są zdolni i mają powołanie tworzą do każdej muzyki układy taneczne, o których się nie śniło filozofom.

Makijaż na okazję

Makijaż na okazję

Dobrym dodatkiem do stroju jest i był zawsze makijaż. Tak też pozostanie. Wychodząc na scenę musimy pamiętać o tym po co tańczymy tego dnia. Nie spodoba się przecież ludziom ostry makijaż do poważnego tańca jakim jest walc angielski czy wiedeński. Muzykę i taniec musimy tu uznać za okazję. Dobierając makijaż musimy pamiętać, ze tak jak cały taniec ma on wypływać z naszej duszy. Nie wystarczy umalować się byle jak i wyjść na scenę, trzeba też potrafić się pokazać. Musimy również pamiętać o tym, aby dopasować wszystko, nie tylko buty, ubranie i makijaż. Odpowiedni partner to też połowa sukcesu. Chociaż naszego partnera nie umalujemy, możemy na sobie pokazać również to co on ma tym tańcem zamiar oddać. To nie tylko połączy dwoje ludzi w tańcu, ale też połączy ich z całą publicznością i pozwoli na zrozumienie celu tańca i tego, dlaczego jesteśmy w tym miejscu i o tej porze. To bardzo ważny element przedstawienia tanecznego. O tym, jaka chemia panuje między partnerami nie poinformuje nas przecież choreograf.

Dodatki do tańca

Dodatki do tańca

Wychodząc na scenę musimy pamiętać o wszystkim. Każdy szczegół tutaj sprawia, że widzowie odbiorą nas tak, a nie inaczej, że jury podejmie takie kroki i zgłosi głosy czy inne. Chodząc na kursy taneczne się tym nie przejmujemy, przecież jeszcze mamy dużo czasu nawet do pierwszego pokazu, po co więc sobie tym głowę zaprzątać? Otóż warto. A warto dlatego, że potem staje się to po prostu problemem. Najważniejszymi dodatkami do tańca są oczywiście tancerze, ale nie możemy również zapomnieć o innych szczegółach. Czasami taniec jaki wykonujemy wymaga od nas posiadania atrybutów, które normalnie służą do czego innego. Mogą to być chusty, laski, różnego rodzaju płatki kwiatów czy też inne artykuły. To, co będzie nam potrzebne do występu idealnego zależy od naszego choreografa i jego wyobraźni. Oczywiście nasze pomysły również brane są pod uwagę, aczkolwiek nie zawsze są słuszne. Jeżeli już zatrudniamy profesjonalistę, to musimy pamiętać o tym, żeby pozwolić mu robić to, do czego go zatrudniliśmy.

Alicja Boniuszko

Alicja Boniuszko urodziła się szesnastego października tysiąc dziewięćset trzydziestego siódmego roku w Madziole. Jest polską tancerką i choreografką. Jak widać te dwa zawody idą ze sobą w dobrze zgranej parze. Alicja wychowana została w Madziole. Jest to miejscowość koło Wilna. Tuz po tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym roku repatriowała się do Polski i osiadła na stałe w Gdańsku. Jedenaście lat później, w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym szóstym roku ukończyła Państwową Szkołę baletową w Gdańsku. Była wychowanką Janiny Jarzynówny Sobczak. To właśnie w Gdańsk rozpoczęła swoją sceniczną karierę, od tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego szóstego roku była primabaleriną opery bałtyckiej. Bardzo często można było ją spotkać na konkursach i pokazach międzynarodowych, ale tez krajowych. Już w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym pierwszym roku uzyskała trzecią nagrodę Międzynarodowego Konkursy Tańca W Rio de Janeiro. Pracę z choreografią rozpoczęła w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym drugim roku.

Primabalerina

Primabalerina to nie zawód. Jest to tytuł nadawany przez dyrektora teatru dla najlepszej tancerki w danym zespole baletowym. Dosłownie tłumaczy się to „ pierwsza baletnica”. Cechy primabaleriny są nie do zbicia: nienaganna technika, dyscyplina, wielka charyzma, niezwykła osobowość. Jedną z takich kobiet była polska tancerka Barbara Bittnerówna. Urodziła się we wrześniu, dokładnie czwartego września tysiąc dziewięćset dwudziestego czwartego roku we Lwowie. Została primabaleriną Opery w Poznaniu, Opery Śląskiej w Bytomiu oraz opery w Warszawie. Nauki tańca uczyła się i Stanisława Faliszewskiego, a potem w prywatnej szkole Zygmunta Dąbrowskiego w Warszawie. Po raz pierwszy na deskach teatru można ja było zobaczyć na deskach Teatru Wielkiego we Lwowie. Barbarę nagrodzono w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym szóstym roku pierwszą nagrodą w Międzynarodowym Konkursie tańca w Vercelii we Włoszech. Potem można ją było zobaczyć w parze z Witoldem Grucą jako znany duet estradowy oraz innymi równie sławnymi partnerami.

Beata Augustyniak

Urodzona w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym pierwszym roku Beata Augystyniak Staniek jest to polska tancerka występująca w telewizji oraz na deskach wielu teatrów. Aktorka filmowa, telewizyjna i teatralna. W tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym roku została absolwentką Szkoły Baletowej w Warszawie, a w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym piątym roku warszawskiej Akademii Muzycznej. W teatrze jej debiut był drugiego kwietnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego drugiego roku. Była to rola Bessy w spektaklu „Ostry makijaż” Oskara Weinerta. Reżyserem był wtedy Tomasz Dutkiewicz. Debiut odbył się na deskach warszawskiego teatru Syrena. Aktorka była z nim związana mocniej od tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego drugiego do tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku. Jej współpraca zaowocowała również z Teatrem Muzycznym w Gdyni oraz warszawskim teatrem Roma. Grała między innymi w spektaklach: Ostry makijaż jako Bessy, West Side Story jako Minnie, Tych lat nie odda nikt oraz Ludożerca jako Woda.

error: Treść jest chroniona !!