Kastraci

Hegemonia muzyki włoskiej, przede wszystkim wokalnej, łączyła się z charakterysty­cznym dla Włochów kultem śpiewności. Pojawia się bel canto, które z czasem staje się właściwie głównym celem opery. Śpiewacy popisują się w operach pięknym śpiewem, stąd treść tych dzieł — w końcu z założenia dramatycznych — ustępuje wirtuozostwu wokalnemu, prezentowanemu w wielkiej skali pokazów (np. współzawodnictwo z in­strumentami, niebywale rozwinięta koloratura).

 

Finalnym wytworem przesadnego kultu głosu ludzkiego stały się popisy śpiewających partie sopranowe i altowe kastra-tów i falsecistów. Śpiewający w kobiecym rejestrze wokalnym kastraci działali najpierw w muzyce kościelnej, gdzie kobiety —jako śpiewaczki — nie wchodziły w grę (w myśl sentencji „mulier taceat in ecclesia'”). Z kościoła kastraci zostali przejęci do opery, gdzie w rolach kobiecych mogli się wykazać nie tylko pięknymi głosami, ale i wielką siłą i wytrzymałością oddechu. Byli niezwykle cenieni i poszukiwani, ich dochody przekraczały wszelkie nasze wyobrażenia o honorariach; dość powiedzieć, że jeden z nich (zmarły w 1783). Gaetano Caffarelli, mógł sobie z zebranego majątku zafundować księstwo .na własność. Do najwybitniejszych kastratów należeli: Loreto Vittori (1604—1670, poeta i kompozytor). Baldassare Ferri (1610—1680, śpiewał na dworze Władysława IV w Warszawie), a z później działających: Francesco Bernardi (Senesino, 1680—1740), Giovanni Carestini ( 1705—1760, obdarzony cudownym kontr-altem) i —jako najsławniejszy kastrat — Carlo Broschi Farinelli (1705—1782, śpie­wak nadworny Filipa V w Hiszpanii; podobno przez 10 lat śpiewał identyczne cztery arie. kojąc w ten sposób smutek władcy; wywierał wielki wpływ na politykę hiszpań­ską).

 

Doszło w końcu do tego, że kobiety podejmowały się śpiewania ról męskich. Wśród śpiewaczek nie brakło wspaniałych gwiazd, takich jak kontralt Vittoria Tesi (znana z męskich ról), żona kompozytora Hassego Faustina Bordoni i Francesca Cuzzoni. W Londynie obie ostatnie śpiewaczki były powodem długotrwałych sporów między fanatycznymi zwolennikami ich głosów.

Kochani, jestem instruktorem tańca nie tylko z zawodu lecz także z prawdziwej, głębokiej pasji. Z całą pewnością wielu z Was kocha tę formę wyrażania siebie jednak zdaję sobie sprawę, że są wśród Was również tacy, którzy traktują go tylko jako chwilową formę rozrywki w wolny weekend. To właśnie te osoby chciałbym zachęcić do zagłębienia się w temat i odszukania w tańcu głębszego sensu. Taniec bowiem to piękny sposób na rozładowanie i wyrażenie rozmaitych emocji.